Polish & Serbia Paragliding Open 2017

W sobotę zakończyły się Polish & Serbia Paragliding Open 2017 będące oficjalnymi Mistrzostwami Polski 2017.

Jadovnik, start do 3 tasku, zdjęcie Marek Mastalerz

Jadovnik, start do 3 tasku, zdjęcie Marek Mastalerz

Odbyły się w malowniczej (zimą) miejscowości Kopaonik w Serbii. Czas upływał miło na zwiedzaniu pieszo okolicy i.. powiedzmy kawie. Z Białegostoku przyjechali też dzielnie samodzielnie Ania z Rafałem. Niestety pogoda dopisała średnio, w ciągu 5 dni odbyły się 3 taski. Z czego pierwszy zatrzymano po ponad 2 godzinach z powodu silnego wiatru dolinowego. Z Białostockiej ekipy najskuteczniej latał Igor, dwa razy dolatując do mety i zajmując w Overallu 30 miejsce na 72 pilotów.

Kokorovac, ekipa PKP

Mistrzem Polski został 3 raz z rzędu Michał Gierlach „Spike”. I to mimo tego że z powodu warunków w ostatnim tasku jeszcze 5 minut przed startem lotnym ciągle był na ziemi, gdy rywale ponad 2km wyżej wykręcali się już przy cylindrze startowym! Podlaski Klub Paralotniowy dzięki wydatnej pomocy Krzysztofa Żelisko zajął 7 miejsce w klasyfikacji Polskich Teamów. Reszta radziła sobie ze zmiennym powodzeniem. Mi zdecydowanie zabrakło konsekwencji i ćwiczyłem lądowania w bardzo przygodnym terenie. Na szczęście Serbowie w odległych zakątkach zawietrznych dolinek są przyjaźni, a śliwowica smaczna. Choć trochę przedłuża powroty.

wredna dolinka, w tle już Kosovo

Zainteresowani mogą sprawdzić pełne wyniki na stronie Airtribune.

Ps. Marek, choć jest świetnym pilotem nie latał na Ozone Zeno jak to sugerują wyniki, proszę nie szukać sensacji ;)

Wyjazd dofinansował: Urząd Miejski w Białymstoku – Departament Kultury, Promocji i Sportu

Majowa Litwa – podsumowanie Vilnius Cup 2017

Jednym zdaniem – 45 pilotów, (prawie) trzy dni lotne, dwa taski, jeden wypadek.

Vilnius Cup 2017 – hol

A rozwijając nieco temat. Atmosfera jak zwykle bardzo przyjazna. Gospodarze życzliwy i uczynni, zupełnie nie wiem skąd te opowieści o nieprzychylnym nastawieniu naszych północno-wschodnich sąsiadów. Z pogodą niestety gorzej. Zimno i deszczowo. Jadąc na miejsce zastanawialiśmy się czy lepiej było zabrać ponton.

Ale już pierwszego dnia po wycieczce krajoznawczej Igor nawet powisiał trochę na żaglu. Autochtoni latali ponad godzinę. Niestety na końcu wszystkich przegnała mżawka.
Drugi dzień pokazał że nie ma nie-lotnej pogody. Na starcie wszyscy zastanawiali się czy pod prawie jednolitym pokryciem będą chociaż zerka. Okazało się że dwóch zawodników skończyło 40km zadanie, Igor (znowu!) poleciał 20km. W powietrzu było dziwnie, nie nosiły plamy słońca tylko ciemny las, ale działało.

Start trzeciego dnia

Trzeci dzień to już zdecydowanie lepsza pogoda. Trudna na taska, bo przebijanie się pod rosnący wiatr posadziło większość pilotów na ziemi w okolicach 2 punktu. Ale lot z głową pozwalały dolecieć do mety. Tym razem najlepszy z klubu był Marek. Art pokazał pazur i lecąc bez dokręcania sufitu zrobił 3 czas dnia. O Stanie Radzikowskim nie będę się rozpisywał. Wszyscy wiedzą że przyjeżdża wygrywać.
O tym że dzień był bardzo dobry na przelot otwarty świadczy nowy rekord Litwy – 345km!

Ostatecznie z łączonej ekipy wyjazdowej najlepsze miejsce zajął Artur – 4 miejsce w overallu, 3 w sporcie i 2 w klasyfikacji standard. Marek był 5 w swojej klasie, a Igor 4. Ja latałem za Pawłem i zawsze lądowaliśmy w odległości rzutu mokrym beretem. „Przypadkiem” zawsze wybierałem miejsce kilkaset metrów bardziej w kierunku mety. To też powoli zaczyna być tradycja ;)

Cała obsada

Jak pisałem na początku zdarzył się też jeden nieprzyjemny wypadek. Skrzydło Uli chwilę po starcie przepadło w przeciągnięciu i pilotka spadła z wysokości kilku metrów na zaorane pole. Efekt to złamany nadgarstek złamana kość promieniowa i kompresyjne uszkodzenie dwóch kręgów. Według lekarzy niedługo wróci do zdrowia i pełnej sprawności. Dokładne przyczyny wypadku poznamy po zmierzeniu lin. Ale moim zdaniem poprawnie wytrymowane skrzydło tej klasy, (Swing Mistral 7 z 2014 roku, średnie enB) nie ma prawa przeciągnąć się po poprawnym starcie, wyjściu nad głowę i niewielkiej korekcie sterówkami. Tym bardziej że warunki na starcie były naprawdę spokojne.

SerialCup 2015

SerialCup2015_team

Ula, Art z Gdańska, Igor, Tomek (u góry), Marek, Krzysiek (u dołu)

Jak co roku z PKP wyruszyła silna ekipa na te kończące sezon zawody na Słowenii, które odbyły się na przełomie sierpnia i września. Świetna organizacja, top piloci, brak „napinki” i wykłady, a przede wszystkim górskie latanie to jest coś, co powoduje że SerialCup cieszy się dużą popularnością w szczególności wśród „młodych” pilotów.

Jak zwykle największym nieznanym była pogoda. Prognozy nie wyglądały najlepiej, ale dawały cień szansy na rozegranie 3 ważnych konkurencji.

Po pierwszych treningowych lotach z Kobali, niektórzy dosyć optymistycznie zaczęli swoją przygodę ze słoweńskimi górami w tym sezonie. Jak się później okazało nie dane nam było latać w okolicach Tolmina – wszystkie 3 konkurencje rozegrane zostały na Lijaku.

Latanie z tamtego miejsca jest dosyć proste i przewidywalne, jednakże kilku z nas popełniało sporo błędów i zdarzały się niedoloty do mety o „średnich” czasach nie wspominając. Bezpieczenie, ale i powoli latało się podkręcając przy grani. Najszybciej pędziło się na pełnej beli poniżej grani robiąc skróty przedpolem – jednak na lataniu po płaskim wielu pilotów z czołówki straciło wiele, kończąc konkurencję przed czasem, bombując gdzieś w dolinie.

Najmniej błędów popełniał Krzysiek, który bardzo ładnie w tym sezonie zgrał się ze swoim nowym skrzydłem, zaczęło również procentować dotychczasowe latanie w zawodach i zdobyte tam doświadczenie w ściganiu – Krzyh dolatywał za każdym razem pierwszy z naszej wesołej gromadki – za każdym razem coraz bliżej ścisłej czołówki (przykładowy task 2):

Podsumowując to były naprawdę, fajne i momentami wyczerpujące zawody. Całość wygrał Marc Wensauer (top pilot – naprawdę latający TOP), Krzysiek był w generalce 11 (życiówka w zawodach górskich). Reszta jak reszta, porozrzucana w peletonie – pełne wyniki do sprawdzenia na stronie zawodów.

Krzyh – 11 , Igor – 28, Toosh – 39, Marek – 43, Art – 46, Tomek – 74 (pech w ostatniej konkurencji), Ula – 101 (wrr, brak wiary we własne siły!!!).

Polish, Czech and Slovak Open 2015

Czyli Mistrzostwa Polski 2015 w Macedonii

Już w trakcie transportu ze Skopije było wiadomo że będzie gorąco.
Konkretnie +35st w cieniu. Całe szczęście że Krusevo jest położone ~1200mnp przez co temperatura na słońcu nie przekracza 40st. Niestety lądowanie w dolinie jest już mniej przyjemne.

Warunki… start 1400mnp, dolina 600mnp, podstawy 3000mnp. Nie biorąc pod uwagę burz, wyjazd w stabilnych 3-4m/s pod chmurę nie jest rzadkością. W dzień burzowy ciężko było znaleźć coś słabszego ;)

Wyniki na Airtribune, kilka zdjęć poniżej:

start wschodni:
start wschód

widok na dolinę:
w dolinę
tańce na zachodnim:
tańce na zachodnim

a na koniec krótki filmik z tym co Paweł lubi najbardziej:

PPO 2014 – podsumowanie

Z powodu problemów z dostępem do internetu na kempingu i zmęczenia materiału podsumowanie dopiero teraz, po powrocie.

Krótkie podsumowanie: rozegrano 4 pełne konkurencje. W czwartek z powodu burzowej pogody task na Lijaku został odwołany. W piątek przed południem z powodu nie rokujących nadziei prognoz zawody zostały oficjalnie zakończone. Trasy rozkładane po wysokich górach, widokowe i dość długie. Czołówka w klasie Serial oblatywała je  poniżej 3 godzin, nam zajmowało to przeważnie ponad godzinę dłużej. Chwilami bywało ostro, śmigłowiec latał 3 razy. Na szczęście bez trwałych uszczerbków na zdrowiu. O ile dobrze kojarzę jeszcze przed zakończeniem zawodów wszyscy poszkodowani zostali wypisani ze szpitala :)

Ogólnie warun dopisał, chwilami nawet do przesady. W trzeciej konkurencji 30 pilotów przekroczyło dozwoloną wysokość (sufit był na 2780m) i zostało ukaranych odebraniem części punktów za konkurencję.

Oficjalne wyniki: overall, sport

kilka zdjęć niżej (przepraszam za jakość, mam tylko z kamery i komórki), po uporządkowaniu resztę wrzucimy do galerii

lecimy na punkt…

DCIM100DRIFT cześć poszła zdecydowanie wyżej…

DCIM100DRIFT o, Marek

DSC_0011 po kilku godzinach meta na dolocie :)

DSC_0010 a pod spodem kemping