Wyjazd na rozpoczęcie sezonu

Na południe…

Jak wszystkim od dawna wiadomo jest plan aby skoczyć na południe w celu rozruszania się przed sezonem. Co prawda przedwczoraj na Cimie było 12cm śniegu, ale pogoda zdecydowanie idzie w kierunku wiosny. Plany zaczynają się konkretyzować na drugi weekend kwietnia z okolicami, czyli 4-9. Z  poprawkami na pogodę. Fajnie jeżeli będzie nas wystarczająco na busa. Do osób które wyraziły chęć już jesienią na zakończeniu sezonu wysłałem emaila. Reszta chętnych niech kontaktuje się sama, mój email i telefon znacie.

ps. Nie mam jeszcze w ręku papierów instruktorskich, więc wyjazd „koleżeński”, jedziemy polatać, każdy odpowiada za siebie i pomagamy sobie wzajemnie :)

Cross Country Magazine

Madera w styczniu

Wabik:

Atlantyk szumi rozbijając się o słoneczne wybrzeże, błękit nad głową i pod nogami. Klifowe wybrzeże, latanie nad domkami z basenami i plantacjami bananów, subtropikalny klimat, lasy laurowe. Góry i morze. Romantyczna północ i hedonistyczne południe.
Mówi się o tym miejscu wyspy szczęśliwe.

  Klimaty:

Autonomiczne terytorium Portugali, położone na zachód od Maroka. 600 km na S są wyspy kanaryjskie. Kraina wieczenej wiosny, łagodny klimat, wulkaniczna gleba. Wysokość wyspy to ok 1500 m. Przewaga wiatrów NE i N. Zimą wieje mocniej. Wybrzeże N to lasy laurowe ociekające zielenią. Na tą północ wyspy spadają deszcze, płaskowyż zazwyczaj widać przy lądowaniu samolotem nad chmurami, podstawy chmur ok 1100m npm, S zwykle w słońcu.

Latanie:

Na wyspie jest ok 25 startowisk, większość z nich jest wymagająca, podobnie jak lądowiska. Najbardziej przyjaznym co do warunu jest Arco da Calheta, to tam jest 90% lub więcej latania. To prywatne startowisko jest prowadzone prze Niemca który obsuguje tandemy, na miejscu łazienka, slackline, dobra atmosfera. 5 Euro/dzień. Właściciel doradzi, pomoże. Powyżej knajpa z mega widokiem nad którą się lata ‚Capo Verde’. Kawa 1 Euro. Generalnie latanie tam jest na zawietrznej. Tak. Wiatr NE zostawia „ślad” za wyspą widoczny np. na widny.com. Dlatego po stronie S wyspy wieje z kierunku S wraz z odchyłkami. W styczniu jest też turbożagiel. Jest to miejsce gdzie gdy są chmury możliwy jest toplanding, tylko z podejścia bocznego. Przy wietrze S bez odchyłek przyjemnie lata się na klifie na lewo (w kierunku E), startowisko Calheta.
Lądowiska dwa, jedno bardziej na lewo, drugie na prawo; wybór lądowiska w zależności od odchyłki. Warto je wcześniej obejrzeć, popatrzeć gdzie są poprzyczepiane wstążki, tym bardziej że raczej obok nich przejeżdżamy jadąc na startowsko. Lądowanie wymaga precyzji, podejścia bocznego przy wietrze S, no i skręcenia pod wiatr na wąskiej plaży. Powrót na górę: własne auto lub taxi za 10 Euro, no i z buta…

Parawaiting:

I góry i morze. Szereg atrakcji turystycznych.
Kulinarnie: nietypowe owoce, wino, poncz, rybka. Ceny przyzwoite.
Morze: naturalne baseny, takie pływanie w akwarium w miejscowości Porto Moniz. Wyprawy morskie na tuńczyka; oglądanie wielorybów i delfinów (ponoć duże szanse).
Góry/szlaki: levady, trochę szczytów. Wspinania górskiego/sportowego raczej niewiele.
Zwiedzanie miasta: przyroda dużo bardziej atrakcyjna.
Dla fanów imprezownia stołeczny Funchal.

Logistyka:

Brak ogólnodostępnych połączeń liniowych lub czarterów. Można skorzystać z oferty biura podróży. Wynajęcie auta: dużo taniej w sieci niż przy hotelu czy po przylocie na lotnisku. Warto poczytać o szczegółach w necie (zakres ubezpieczenia, foteliki dla dzieci…).
Polecam poczytać forum fly4free.comparaglidingmap.com, google earth, Ciekawy blog o Maderze

Prywatne doświadczenia:

Polecieliśmy z biurem podróży z Katowic bezpośrednio na wyspę, z tego biura były tez odloty z Warszawy. Śniadanie + obiadokolacje były obżarstwem. Okrutnie drożej na miejscu wynająć auto. Pięknie tam. Zostało jeszcze sporo do obejrzenia, no może jakieś małe XC. Pierwszego dnia bez termy żagielek po południu, w sumie 3h na 2 loty. Kolejnego dnia dwa loty termiczne w sumie mniej niż 1 h nalotu, no cóż, błędy w pilotażu. Więcej na startowisku nie byłem.

Przyszłość:

Czy polecę tam jeszcze? No raczej, choć nie szybko… jest jeszcze kilka miejscówek na zimowe latanie ‚na termin’… Teneryfa, Maroko, Adaluzja, Portugalia, Izrael, Włochy…

tracki: xcontest – Piotrek, airtribune – Artur

Opisał: piotrr

Zaszufladkowano do kategorii Wyjazdy

Polish & Serbia Paragliding Open 2017

W sobotę zakończyły się Polish & Serbia Paragliding Open 2017 będące oficjalnymi Mistrzostwami Polski 2017.

Jadovnik, start do 3 tasku, zdjęcie Marek Mastalerz

Jadovnik, start do 3 tasku, zdjęcie Marek Mastalerz

Odbyły się w malowniczej (zimą) miejscowości Kopaonik w Serbii. Czas upływał miło na zwiedzaniu pieszo okolicy i.. powiedzmy kawie. Z Białegostoku przyjechali też dzielnie samodzielnie Ania z Rafałem. Niestety pogoda dopisała średnio, w ciągu 5 dni odbyły się 3 taski. Z czego pierwszy zatrzymano po ponad 2 godzinach z powodu silnego wiatru dolinowego. Z Białostockiej ekipy najskuteczniej latał Igor, dwa razy dolatując do mety i zajmując w Overallu 30 miejsce na 72 pilotów.

Kokorovac, ekipa PKP

Mistrzem Polski został 3 raz z rzędu Michał Gierlach „Spike”. I to mimo tego że z powodu warunków w ostatnim tasku jeszcze 5 minut przed startem lotnym ciągle był na ziemi, gdy rywale ponad 2km wyżej wykręcali się już przy cylindrze startowym! Podlaski Klub Paralotniowy dzięki wydatnej pomocy Krzysztofa Żelisko zajął 7 miejsce w klasyfikacji Polskich Teamów. Reszta radziła sobie ze zmiennym powodzeniem. Mi zdecydowanie zabrakło konsekwencji i ćwiczyłem lądowania w bardzo przygodnym terenie. Na szczęście Serbowie w odległych zakątkach zawietrznych dolinek są przyjaźni, a śliwowica smaczna. Choć trochę przedłuża powroty.

wredna dolinka, w tle już Kosovo

Zainteresowani mogą sprawdzić pełne wyniki na stronie Airtribune.

Ps. Marek, choć jest świetnym pilotem nie latał na Ozone Zeno jak to sugerują wyniki, proszę nie szukać sensacji ;)

Wyjazd dofinansował: Urząd Miejski w Białymstoku – Departament Kultury, Promocji i Sportu

Majowa Litwa – podsumowanie Vilnius Cup 2017

Jednym zdaniem – 45 pilotów, (prawie) trzy dni lotne, dwa taski, jeden wypadek.

Vilnius Cup 2017 – hol

A rozwijając nieco temat. Atmosfera jak zwykle bardzo przyjazna. Gospodarze życzliwy i uczynni, zupełnie nie wiem skąd te opowieści o nieprzychylnym nastawieniu naszych północno-wschodnich sąsiadów. Z pogodą niestety gorzej. Zimno i deszczowo. Jadąc na miejsce zastanawialiśmy się czy lepiej było zabrać ponton.

Ale już pierwszego dnia po wycieczce krajoznawczej Igor nawet powisiał trochę na żaglu. Autochtoni latali ponad godzinę. Niestety na końcu wszystkich przegnała mżawka.
Drugi dzień pokazał że nie ma nie-lotnej pogody. Na starcie wszyscy zastanawiali się czy pod prawie jednolitym pokryciem będą chociaż zerka. Okazało się że dwóch zawodników skończyło 40km zadanie, Igor (znowu!) poleciał 20km. W powietrzu było dziwnie, nie nosiły plamy słońca tylko ciemny las, ale działało.

Start trzeciego dnia

Trzeci dzień to już zdecydowanie lepsza pogoda. Trudna na taska, bo przebijanie się pod rosnący wiatr posadziło większość pilotów na ziemi w okolicach 2 punktu. Ale lot z głową pozwalały dolecieć do mety. Tym razem najlepszy z klubu był Marek. Art pokazał pazur i lecąc bez dokręcania sufitu zrobił 3 czas dnia. O Stanie Radzikowskim nie będę się rozpisywał. Wszyscy wiedzą że przyjeżdża wygrywać.
O tym że dzień był bardzo dobry na przelot otwarty świadczy nowy rekord Litwy – 345km!

Ostatecznie z łączonej ekipy wyjazdowej najlepsze miejsce zajął Artur – 4 miejsce w overallu, 3 w sporcie i 2 w klasyfikacji standard. Marek był 5 w swojej klasie, a Igor 4. Ja latałem za Pawłem i zawsze lądowaliśmy w odległości rzutu mokrym beretem. „Przypadkiem” zawsze wybierałem miejsce kilkaset metrów bardziej w kierunku mety. To też powoli zaczyna być tradycja ;)

Cała obsada

Jak pisałem na początku zdarzył się też jeden nieprzyjemny wypadek. Skrzydło Uli chwilę po starcie przepadło w przeciągnięciu i pilotka spadła z wysokości kilku metrów na zaorane pole. Efekt to złamany nadgarstek złamana kość promieniowa i kompresyjne uszkodzenie dwóch kręgów. Według lekarzy niedługo wróci do zdrowia i pełnej sprawności. Dokładne przyczyny wypadku poznamy po zmierzeniu lin. Ale moim zdaniem poprawnie wytrymowane skrzydło tej klasy, (Swing Mistral 7 z 2014 roku, średnie enB) nie ma prawa przeciągnąć się po poprawnym starcie, wyjściu nad głowę i niewielkiej korekcie sterówkami. Tym bardziej że warunki na starcie były naprawdę spokojne.

SerialCup 2015

SerialCup2015_team

Ula, Art z Gdańska, Igor, Tomek (u góry), Marek, Krzysiek (u dołu)

Jak co roku z PKP wyruszyła silna ekipa na te kończące sezon zawody na Słowenii, które odbyły się na przełomie sierpnia i września. Świetna organizacja, top piloci, brak „napinki” i wykłady, a przede wszystkim górskie latanie to jest coś, co powoduje że SerialCup cieszy się dużą popularnością w szczególności wśród „młodych” pilotów.

Jak zwykle największym nieznanym była pogoda. Prognozy nie wyglądały najlepiej, ale dawały cień szansy na rozegranie 3 ważnych konkurencji.

Po pierwszych treningowych lotach z Kobali, niektórzy dosyć optymistycznie zaczęli swoją przygodę ze słoweńskimi górami w tym sezonie. Jak się później okazało nie dane nam było latać w okolicach Tolmina – wszystkie 3 konkurencje rozegrane zostały na Lijaku.

Latanie z tamtego miejsca jest dosyć proste i przewidywalne, jednakże kilku z nas popełniało sporo błędów i zdarzały się niedoloty do mety o „średnich” czasach nie wspominając. Bezpieczenie, ale i powoli latało się podkręcając przy grani. Najszybciej pędziło się na pełnej beli poniżej grani robiąc skróty przedpolem – jednak na lataniu po płaskim wielu pilotów z czołówki straciło wiele, kończąc konkurencję przed czasem, bombując gdzieś w dolinie.

Najmniej błędów popełniał Krzysiek, który bardzo ładnie w tym sezonie zgrał się ze swoim nowym skrzydłem, zaczęło również procentować dotychczasowe latanie w zawodach i zdobyte tam doświadczenie w ściganiu – Krzyh dolatywał za każdym razem pierwszy z naszej wesołej gromadki – za każdym razem coraz bliżej ścisłej czołówki (przykładowy task 2):

Podsumowując to były naprawdę, fajne i momentami wyczerpujące zawody. Całość wygrał Marc Wensauer (top pilot – naprawdę latający TOP), Krzysiek był w generalce 11 (życiówka w zawodach górskich). Reszta jak reszta, porozrzucana w peletonie – pełne wyniki do sprawdzenia na stronie zawodów.

Krzyh – 11 , Igor – 28, Toosh – 39, Marek – 43, Art – 46, Tomek – 74 (pech w ostatniej konkurencji), Ula – 101 (wrr, brak wiary we własne siły!!!).

Polish, Czech and Slovak Open 2015

Czyli Mistrzostwa Polski 2015 w Macedonii

Już w trakcie transportu ze Skopije było wiadomo że będzie gorąco.
Konkretnie +35st w cieniu. Całe szczęście że Krusevo jest położone ~1200mnp przez co temperatura na słońcu nie przekracza 40st. Niestety lądowanie w dolinie jest już mniej przyjemne.

Warunki… start 1400mnp, dolina 600mnp, podstawy 3000mnp. Nie biorąc pod uwagę burz, wyjazd w stabilnych 3-4m/s pod chmurę nie jest rzadkością. W dzień burzowy ciężko było znaleźć coś słabszego ;)

Wyniki na Airtribune, kilka zdjęć poniżej:

start wschodni:
start wschód

widok na dolinę:
w dolinę
tańce na zachodnim:
tańce na zachodnim

a na koniec krótki filmik z tym co Paweł lubi najbardziej: