Podsumowanie 2016

Niedługo nowy sezon, a jak wyglądał miniony?

Byliśmy (w sumie) na 6 zawodach, dwa razy odwiedziliśmy Litwę, raz Czechy i Francję, dwa razy Słowenię.

Pod chmurą – fot. fly-video

Jak to na zawodach było różnie, od strasznych upałów i ani jednego skończonego taska do 3 miejsca w klasie sport.

fot. Wojtek Kocot

Ostatecznie wszyscy poprawili swoje miejsce w Polskim Rankingu Pilotów Paralotniowych i w 2017 roku chyba już nikt nie będzie miał problemów z kwalifikacją na Mistrzostwach Polski.

 

Na miejscu padło kilka życiówek, Paweł w końcu przeleciał setkę, a Rafałowi niewiele zabrakło.

Kawałek na północ(?) – fot. fly-video

No i Darek okazał się słabym wyciągarkowym – wystarczy na chwilę się odwrócić i leci za horyzont skuteczniej niż napaleni przelotowcy. Nadmierna napinka szkodzi, ale nie będę wymieniał pognębionych.

Augustów – fot. fly-video

W międzyczasie wpadł Lublin i Łukasz z Krzyśkiem pokazali miejscowym leszczom jak się lata. Pojawiła się malinka i szanse na wysoookie hole. Trzeba tylko poprawić częstotliwość.

Suwałki, okolice wsi Postawele

Zwiedziliśmy okolice Suwałk, (wiatr pozwolił tylko pociorać stare skrzydła).

fot. Wojtek Kocot

Na wyjazdach też było ciekawie.
Przemek na dobre wrócił do latania, Szumek po raz pierwszy polatał w konkretnej termice i sprawdził jak ląduje się na drzewach.
Silna grupa „globtrotuarów” objechała pół europy zwiedzając masę nowych miejsc.
Toosh mocno korzystając z worka ze szczęściem przeżył kolejny rok i na koniec mocno zaakcentował że hike&fly w jego wydaniu to nie tylko puste słowa, szacun.
Na koniec roku niektórzy mieli szczęście do warunu i polatali na klifie nad Bałtykiem.

 

 

 

We wrześniu zakończyliśmy też Podlaski Puchar Paralotniowy

Na przelocie – fot. fly-video

Ogólnie sezon udany, nadchodzący zapowiada się jeszcze lepiej. Będziemy latać dla przyjemności, relaksu albo cyferek, każdemu według potrzeb i chęci ;)

Polish, Czech and Slovak Open 2015

Czyli Mistrzostwa Polski 2015 w Macedonii

Już w trakcie transportu ze Skopije było wiadomo że będzie gorąco.
Konkretnie +35st w cieniu. Całe szczęście że Krusevo jest położone ~1200mnp przez co temperatura na słońcu nie przekracza 40st. Niestety lądowanie w dolinie jest już mniej przyjemne.

Warunki… start 1400mnp, dolina 600mnp, podstawy 3000mnp. Nie biorąc pod uwagę burz, wyjazd w stabilnych 3-4m/s pod chmurę nie jest rzadkością. W dzień burzowy ciężko było znaleźć coś słabszego ;)

Wyniki na Airtribune, kilka zdjęć poniżej:

start wschodni:
start wschód

widok na dolinę:
w dolinę
tańce na zachodnim:
tańce na zachodnim

a na koniec krótki filmik z tym co Paweł lubi najbardziej:

PPO 2014 – podsumowanie

Z powodu problemów z dostępem do internetu na kempingu i zmęczenia materiału podsumowanie dopiero teraz, po powrocie.

Krótkie podsumowanie: rozegrano 4 pełne konkurencje. W czwartek z powodu burzowej pogody task na Lijaku został odwołany. W piątek przed południem z powodu nie rokujących nadziei prognoz zawody zostały oficjalnie zakończone. Trasy rozkładane po wysokich górach, widokowe i dość długie. Czołówka w klasie Serial oblatywała je  poniżej 3 godzin, nam zajmowało to przeważnie ponad godzinę dłużej. Chwilami bywało ostro, śmigłowiec latał 3 razy. Na szczęście bez trwałych uszczerbków na zdrowiu. O ile dobrze kojarzę jeszcze przed zakończeniem zawodów wszyscy poszkodowani zostali wypisani ze szpitala :)

Ogólnie warun dopisał, chwilami nawet do przesady. W trzeciej konkurencji 30 pilotów przekroczyło dozwoloną wysokość (sufit był na 2780m) i zostało ukaranych odebraniem części punktów za konkurencję.

Oficjalne wyniki: overall, sport

kilka zdjęć niżej (przepraszam za jakość, mam tylko z kamery i komórki), po uporządkowaniu resztę wrzucimy do galerii

lecimy na punkt…

DCIM100DRIFT cześć poszła zdecydowanie wyżej…

DCIM100DRIFT o, Marek

DSC_0011 po kilku godzinach meta na dolocie :)

DSC_0010 a pod spodem kemping

PPO 2014

Mistrzostwa Polski 2013, Słowenia, Tolmin

Pierwszego dnia organizatorzy rozłożyli trasę ~86km, późny start i nie zdążyliśmy zrobić mety. Marek 55 ale różnice punktowe niewielkie bo dużo pilotów padło na trasie. Podobno gdzieś jest LiveTracking, można śledzić nasze „wyczyny” na żywo :)

(odprawa na starcie)

[UPDATE by Igor]

Livetracking jest tutaj.

 

PPO 2013 – zakończenie

Poranny piątek przywitał orzeźwiającym deszczykiem i chmurkami na startowisku. DSC_0394

Podstawa podnosiła się powoli i okno startowe zostało niecałą godzinę przed startem. Przy stokach turbożagiel i tradycyjne zgaszenie światła pod koniec. Świetnie latający Robert Niziołek odrobił 9pkt w klasyfikacji dzięki zdobyciu sprawności dendrologa. Ja po wyłączeniu słońca zrzuciłem balast i zbierając szyszki po dociągnięciu do 4pkt zwrotnego lądowałem w doborowym towarzystwie. Dodatkowo dogłębne analizy na kempingu pokazały że w pierwszej konkurencji mam uciętego tracka, więc sytuacja okazała się mniej tragikomiczna.

Na sobotę organizator zaplanował ambitny task za Piave. Niestety cirrus który zaszedł nas od tyłu wszystko zepsuł i ostatecznie znowu rozłożono zygzak po dolinie. Na początku koncertowo spaliłem start – cylinder zrobiłem jako ostatni 12 minut po otwarciu! Później już mniej błędów niż zwykle i odrobiłem 14 pozycji.

Ostatecznie w klasyfikacji ogólnej dorobiłem się 38 pozycji, w sporcie 11. Środek stada. Pełne wyniki do obejrzenia: http://airtribune.com/pl/2013-polish-paragliding-open/results

Podsumowując, z jednej strony bardzo kiepska pogoda, deszcze, burze, silny wiatr i mordorowe warunki. Z drugiej kilkanaście godzin nalotu, poznany nowy teren i nowe doświadczenia (wysokość w mordę, wysokość). Na następne Mistrzostwa Polski koniecznie większą grupą* i z choćby minimalnym treningiem wcześniej.

*) do zgłoszenia teamu potrzebne są minimum trzy kowadła

PPO 2013 – dzień piąty

Dziś miała wiać mocna północ (start jest na NW) i organizator pod naciskiem marud zdecydował odwołać konkurencję. Można było latać na własną odpowiedzialność, więc odpaliłem i żeby się nie nudzić przeleciałem większość trasy relaksacyjnie. Spokojne 2 godzinki w powietrzu, niezbyt wysokie podstawy, część grani w mleku. Warunki wręcz maślane, przy zboczach fajne 5 metrowe kominki.

Niestety dla mojej skromnej osoby okolica Pieve’d Alpago to mocno pofalowana dolina z kilkunastoma miasteczkami i małymi polami poprzecinanymi drutami na różnych wysokościach. W dolinkach las. Moje umiejętności lądowania znacie, zmarszczki na tyłku mam jak słoń za uszami.

DCIM100DRIFTDCIM100DRIFT DCIM100DRIFT

O tym że to najbardziej skopany pogodowo wyjazd już pisałem? ;)